Na pierwszy rzut ucha Hioba Dylana z Hańbą! łączy jedynie niepokojące zamiłowanie do banjo. W styczniu 2026 roku wydali razem album “Za kim idziesz?”, który miał być tylko i aż
wyrazem wzajemnej sympatii (do siebie i ładnych piosenek), a tymczasem powołał do życia zupełnie nowy koncertujący skład. Outlaw country? Folk punk? Latino? Nie ma określeń gatunkowych, które Hańbę! Hioba Dylana ujęłyby w całości. To po prostu siedem osób, kilkanaście instrumentów, śmiech, taniec, pot i łzy wzruszenia.
Hańba w swoim założeniu była fikcyjną orkiestrą uliczną, której bohaterowie, przy wsparciu poetów oraz podwórkowego instrumentarium, piętnowali zło i nienawiść otaczającego ich
świata lat 30. i 40. XX w. Po wejściu w drugą dekadę działalności zespołu nie sposób już jednak odróżnić, gdzie kończą się zmyślenie, poezja i historyczny anturaż, a gdzie rozpoczyna opowieść o smutnym obliczu współczesności.
Hiob Dylan – bard-dziad, który przywdział maskę wilka, by śpiewać o Polsce, o której nikt już śpiewać nie chce. Szarpiąc struny taniego banjo zabiera w podróż Passatem Kombi przez Radom do serca Polski B, w lot Ryanairem lub Wizzairem na emigrację zarobkową
albo do raju, w którym kiełbasę serwuje Robert Makłowicz. Towarzyszą mu Pan Paweł i Kika. Razem stanowią zespół wykonujący piosenki w pełnym brzmieniu country punka.




